Ktoś słyszał o najbliższym cywilizowanym lakierniku, widziano go podobno gdzieś w okolicach Mohelnic. Pomoc holownicza jest żółta – o pół tonu jaśniejsza, niż nasz wymarzony Melon Gelb. Ona to, za 250 koron za kilometr, poniesie nas ku upragnionemu zwycięstwu i kwietniowej rozmowie telefonicznej:

  • -
    Dobry, baza, którą wam nanieśli w Jeseníku jest trudna do usunięcia, a kable albo wam przegryzła kuna, albo gość, który je odłączał ostro grzał, bo brakuje i lusterek. Wszystko to możemy naprawić, ale wychodzi na potrojenie kosztów, które obliczyłem na początku. Robimy?
  • -
    Tak, poproszę. Lusterka załatwię.

Załatwiłem. W Teksasie. Przyszły na dzień przed kontrolą techniczną, podczas której od niedawna fotografują limuzynę tak, że nie ukryje się nawet mikrowada. No i się nie ukryła. Technik nie był wyrozumiały ani dla weteranów szos, ani dla cyrkowców. Drobne wycieki i niestandardowe kierunkowskazy też nie uszły jego uwadze. Naprawcie te sto rzeczy a potem zobaczymy.

Na premierowy festiwal wiezie nasz nie amerykański nie weteran. Na melanżu i tak meksyk jak się patrzy.


Serwis obok kontroli technicznej ma dziwnie znajomą nazwę. Czyżby brat?

  • -
    Naprawicie nam to tak, żeby nas puścili?
  • -
    A bo ja wiem, spróbujcie w Polsce.
  • -
    To jest kompletnie spartolone wszystko, fuszera, koszmar panie.
  • -
    Jak długo?
  • -
    Nie mamy skąd sprowadzić części.
  • -
    Przyszły tydzień?
  • -
    Załatw gufero, z resztą sobie poradzimy.

Gufero to bezbłędne słowo. Ale znalazłem. W Teksasie.



  • -
    Przeszliśmy?
  • -
    Prawie. Nadal mamy problem ze światłami, no i koła…
  • -
    Są krzywe?
  • -
    Za małe.

Na Rock for People ponownie wiezie nas nie amerykański nie weteran. Party nie mniej wooxusowe od poprzedniego. Skąd wytrzasnąć amerykańskie koła, których w Europie nikt nie widział od czasów Kolumba?
Spróbujcie zapytać Karla, w końcu był w tej Kanadzie.

  • -
    Karle, pomocy.
  • -
    Dużo dla mnie znaczy to, że o mnie pamiętacie, coś się tam znajdzie na podwórku. Tutaj są porządne gumy, zabierajcie, niech was wreszcie wypuszczą na trasę.

W temacie amerykańskich ciągników Karel włada wiedzą absolutną, a o naszym wie nawet więcej. Pielęgnował go przed dziesięcioma laty, aż do czasu gdy wzięli go siłą goście od diabelskiego młyna. Wóz przejęli, z Karlem na szczęście wszystko w porządku.
Kontrola techniczna podbita. Życie jesienią roku 2016 znowu jest piękne.


Jedziemy na Sportlife

Drogą wiodącą na północny zachód z Jeseníku do Brna mamy dwie godziny jazdy. Pomimo faktu, że wiadukty za Ramzovą powstawały onegdaj jeszcze z ręki ludzi znających się na rzeczy i mogących poszczycić się mianem najznamienitszych lokalnych woźniców, my jedziemy na północny wschód. Wiadukty stoją niewzruszone, dorożki się zmieniają. Na tą chwilę największą mamy my. Trudne dopasowanie w związku.


Podczas postoju w Bruntalu nieoczekiwanie i w wielkim stylu łapiemy gumę. Zmiana opony zajmuje trzy godziny i już wracamy na swoje tory. Nowa opona zaczyna nagrzewać się jakieś pięćdziesiąt kilometrów dalej. Truck ma za sobą jeszcze świeżą kontrolę techniczną i prezentuje doskonałą formę. Naczepa obciążona kontenerem 45 ft high cube miewa się odrobine gorzej. Dziesięć kilometrów do celu stanowi próbę, która kładzie kres zabawie i naszej mobilności. Z naczepy kurzy się i bucha, z rury wydechowej ni widu ni słychu. Pomoc holownicza jest żółta – o pół tonu jaśniejsza, niż nasz fantastyczny Melon Gelb. Ona to za 250 koron za kilometr poniesie nas do centrum wystawienniczego. Jesteśmy spektakularni, nawet nie jadąc.




W Brnie też znajdziemy punkty serwisowe obsługujące duże auta. Na to konkretne, nawet tam nie.
Za siedem i pół tysiąca koron światło nie świeci, kluczyków ze stacyjki wyciągnąć się nie da a przewody, z których wiatr miałby dziko dmuchać do naczepy, wiodą utajony żywot.

  • -
    Karle, pomocy.
  • -
    Tam nie ma co się zepsuć chłopaki, wezmę klucz hydrauliczny a jadę za wami. Biorę to wszystko na siebie, ale pod jednym warunkiem: wymieniamy te fikuśne cyrkowe błotniki. Założymy porządne, chromowane oryginały.

MASZYNA WOOXUSU STARTUJE



Ktoś słyszał o najbliższym cywilizowanym lakierniku, widziano go podobno gdzieś w okolicach Mohelnic. Pomoc holownicza jest żółta – o pół tonu jaśniejsza, niż nasz wymarzony Melon Gelb. Ona to, za 250 koron za kilometr, poniesie nas ku upragnionemu zwycięstwu i kwietniowej rozmowie telefonicznej:

  • -
    Dobry, baza, którą wam nanieśli w Jeseníku jest trudna do usunięcia, a kable albo wam przegryzła kuna, albo gość, który je odłączał ostro grzał, bo brakuje i lusterek. Wszystko to możemy naprawić, ale wychodzi na potrojenie kosztów, które obliczyłem na początku. Robimy?
  • -
    Tak, poproszę. Lusterka załatwię.

Załatwiłem. W Teksasie. Przyszły na dzień przed kontrolą techniczną, podczas której od niedawna fotografują limuzynę tak, że nie ukryje się nawet mikrowada. No i się nie ukryła. Technik nie był wyrozumiały ani dla weteranów szos, ani dla cyrkowców. Drobne wycieki i niestandardowe kierunkowskazy też nie uszły jego uwadze. Naprawcie te sto rzeczy a potem zobaczymy.

Na premierowy festiwal wiezie nasz nie amerykański nie weteran. Na melanżu i tak meksyk jak się patrzy.

Serwis obok kontroli technicznej ma dziwnie znajomą nazwę. Czyżby brat?

  • -
    Naprawicie nam to tak, żeby nas puścili?
  • -
    A bo ja wiem, spróbujcie w Polsce.
  • -
    To jest kompletnie spartolone wszystko, fuszera, koszmar panie.
  • -
    Jak długo?
  • -
    Nie mamy skąd sprowadzić części.
  • -
    Przyszły tydzień?
  • -
    Załatw gufero, z resztą sobie poradzimy.

Gufero to bezbłędne słowo. Ale znalazłem. W Teksasie.

  • -
    Przeszliśmy?
  • -
    Prawie. Nadal mamy problem ze światłami, no i koła…
  • -
    Są krzywe?
  • -
    Za małe.

Na Rock for People ponownie wiezie nas nie amerykański nie weteran. Party nie mniej wooxusowe od poprzedniego. Skąd wytrzasnąć amerykańskie koła, których w Europie nikt nie widział od czasów Kolumba?
Spróbujcie zapytać Karla, w końcu był w tej Kanadzie.

  • -
    Karle, pomocy.
  • -
    Dużo dla mnie znaczy to, że o mnie pamiętacie, coś się tam znajdzie na podwórku. Tutaj są porządne gumy, zabierajcie, niech was wreszcie wypuszczą na trasę.

W temacie amerykańskich ciągników Karel włada wiedzą absolutną, a o naszym wie nawet więcej. Pielęgnował go przed dziesięcioma laty, aż do czasu gdy wzięli go siłą goście od diabelskiego młyna. Wóz przejęli, z Karlem na szczęście wszystko w porządku.
Kontrola techniczna podbita. Życie jesienią roku 2016 znowu jest piękne.


Jedziemy na Sportlife

Drogą wiodącą na północny zachód z Jeseníku do Brna mamy dwie godziny jazdy. Pomimo faktu, że wiadukty za Ramzovą powstawały onegdaj jeszcze z ręki ludzi znających się na rzeczy i mogących poszczycić się mianem najznamienitszych lokalnych woźniców, my jedziemy na północny wschód. Wiadukty stoją niewzruszone, dorożki się zmieniają. Na tą chwilę największą mamy my. Trudne dopasowanie w związku.

Podczas postoju w Bruntalu nieoczekiwanie i w wielkim stylu łapiemy gumę. Zmiana opony zajmuje trzy godziny i już wracamy na swoje tory. Nowa opona zaczyna nagrzewać się jakieś pięćdziesiąt kilometrów dalej. Truck ma za sobą jeszcze świeżą kontrolę techniczną i prezentuje doskonałą formę. Naczepa obciążona kontenerem 45 ft high cube miewa się odrobine gorzej. Dziesięć kilometrów do celu stanowi próbę, która kładzie kres zabawie i naszej mobilności. Z naczepy kurzy się i bucha, z rury wydechowej ni widu ni słychu. Pomoc holownicza jest żółta – o pół tonu jaśniejsza, niż nasz fantastyczny Melon Gelb. Ona to za 250 koron za kilometr poniesie nas do centrum wystawienniczego. Jesteśmy spektakularni, nawet nie jadąc.

W Brnie też znajdziemy punkty serwisowe obsługujące duże auta. Na to konkretne, nawet tam nie.
Za siedem i pół tysiąca koron światło nie świeci, kluczyków ze stacyjki wyciągnąć się nie da a przewody, z których wiatr miałby dziko dmuchać do naczepy, wiodą utajony żywot.

  • -
    Karle, pomocy.
  • -
    Tam nie ma co się zepsuć chłopaki, wezmę klucz hydrauliczny a jadę za wami. Biorę to wszystko na siebie, ale pod jednym warunkiem: wymieniamy te fikuśne cyrkowe błotniki. Założymy porządne, chromowane oryginały.

MASZYNA WOOXUSU STARTUJE













W górę