JAK KUPIŁEM MASZYNĘ WOOXUSU


Mam filiosklepofobię. Zorganizować sieć podobnych do siebie sklepów, w identycznie nudnych galeriach handlowych to dla mnie dosyć trudna sprawa. Już raczej przejdę Super Mario w lewą stronę. Dobrze, ale jak szybko dotrzeć do wszystkich tych wooxerów i wooxerek , którzy z niewyjaśnionych powodów zdecydowali się mieszkać gdzie indziej, niż w Jeseníku albo w Pradze? Co z tymi pechowcami, którym przyszło żyć poza granicą Czech? Ha! Rozstawię cyrk i będę koczować!

Ostrawski karuzelnik, Pan Novotní, posiada kanciasty amerykański truck, który będzie pilnie potrzebny do przewiezienia najlepszych na kontynencie, wooxusowych wagonów cyrkowych. Najwyraźniej nie jest już potrzebny, można go kupić. Różowe okulary działają swoje! Bez obaw, z lekko drwiącym uśmiechem osoby wiedziącej lepiej, pomijam pukanie się w czoło zawsze chętnie służących dobrą radą, zdziwionych w xd kolegów. Wiem od Pana Novotnego, że wszystko jest w porządku:

  •  
  •  
  • -
    Wszyscy mówią, że mi odbilo, że jestem świr Panie Novotní, że nawet nie ruszę z miejsca...
  • -
    Kto? Daj mi do nich numer telefonu! On pojedzie bez problemu jeszcze pół miliona kilometrów. Jedna podstawowa rzecz: nie próbuj niczego sam tuningować. Zostaw wszystko tak, jak jest. To jest bezawaryjny samochód, silnik Cummins, wiesz o czym mowię, najlepszy na świecie.
  • -
    Nie wiem. Co jeśli padnie sprzęgło, gdzie kupię części?
  • -
    Phy! Dajesz mi fory młody! Posłuchaj, tutaj jest śruba. Jak się poluzuje i sprzęgło zacznie ślizgać, weźmiesz młotek, przyłożysz raz a porządnie i po sprawie - jedziesz dalej
  • -
    Noo, to jest dobre. Ale na przykład bezpieczniki, gdzie załatwię?
  • -
    Hahahaha, bezpieczniki... Tego nie wymieniasz! Mogą się co najwyżej przegrzać. Wtedy zwyczajnie zatrzymasz auto, poczekasz chwilę aż przestygnie i jedziesz dalej.
  • -
    Poważnie? Niegłupie... A te przewody, których się tutaj tyle majda? Da się kupić?
  • -
    Na każdej stacji paliw
  • -
    Dobra, biorę!
  • -
    To mnie teraz chwyciłeś za serce, będzie mi bardzo ciężko sie z nim pożegnać.

Mam filiosklepofobię. Zorganizować sieć podobnych do siebie sklepów, w identycznie nudnych galeriach handlowych to dla mnie dosyć trudna sprawa. Już raczej przejdę Super Mario w lewą stronę. Dobrze, ale jak szybko dotrzeć do wszystkich tych wooxerów i wooxerek , którzy z niewyjaśnionych powodów zdecydowali się mieszkać gdzie indziej, niż w Jeseníku albo w Pradze? Co z tymi pechowcami, którym przyszło żyć poza granicą Czech? Ha! Rozstawię cyrk i będę koczować!

Ostrawski karuzelnik, Pan Novotní, posiada kanciasty amerykański truck, który będzie pilnie potrzebny do przewiezienia najlepszych na kontynencie, wooxusowych wagonów cyrkowych. Najwyraźniej nie jest już potrzebny, można go kupić. Różowe okulary działają swoje! Bez obaw, z lekko drwiącym uśmiechem osoby wiedziącej lepiej, pomijam pukanie się w czoło zawsze chętnie służących dobrą radą, zdziwionych w xd kolegów. Wiem od Pana Novotnego, że wszystko jest w porządku:

  • -
    Wszyscy mówią, że mi odbilo, że jestem świr Panie Novotní, że nawet nie ruszę z miejsca...
  • -
    Kto? Daj mi do nich numer telefonu! On pojedzie bez problemu jeszcze pół miliona kilometrów. Jedna podstawowa rzecz: nie próbuj niczego sam tuningować. Zostaw wszystko tak, jak jest. To jest bezawaryjny samochód, silnik Cummins, wiesz o czym mowię, najlepszy na świecie.
  • -
    Nie wiem. Co jeśli padnie sprzęgło, gdzie kupię części?
  • -
    Phy! Dajesz mi fory młody! Posłuchaj, tutaj jest śruba. Jak się poluzuje i sprzęgło zacznie ślizgać, weźmiesz młotek, przyłożysz raz a porządnie i po sprawie - jedziesz dalej
  • -
    Noo, to jest dobre. Ale na przykład bezpieczniki, gdzie załatwię?
  • -
    Hahahaha, bezpieczniki... Tego nie wymieniasz! Mogą się co najwyżej przegrzać. Wtedy zwyczajnie zatrzymasz auto, poczekasz chwilę aż przestygnie i jedziesz dalej
  • -
    Poważnie? Niegłupie... A te przewody, których się tutaj tyle majda? Da się kupić?
  • -
    Na każdej stacji paliw.
  • -
    Dobra, biorę!
  • -
    To mnie teraz chwyciłeś za serce, będzie mi bardzo ciężko sie z nim pożegnać.


Może i ja powinienem zapłakać nad tym, jaki ze mnie dzban, ale nim choćby jedna, samotna łza spłynęła po policzku, już mknąłem (moim!!!!) jankeskim czystym pięknem, z Ostravy do Jeseníku. Zaczyna padać śnieg, wycieraczki nie działają, parowania szyb nie powstrzymuje nawet najmniejszy zefir z przewodów wentylacyjnych, tak, że nie widzę nawet na krok. Ale maszynami, takimi jak ta, i tak z zamierzenia jeździ się pomału, żeby osłupiałym z wrażenia przechodniom nie blokowały się kręgi szyjne. Trasę znam na pamięć. To będzie tylko bezpiecznik. Poczekam aż przestygnie i pojadę dalej. Ludzie machają, klakson trąbi, życie jesienią roku 2013 jest piękne.





W górę