WOOX. RICHARD WOOX.

WOOX jest moją sportową i streetwearową marką, pod szyldem której tworzę połączenia funkcyjnych materiałów o świetnych parametrach i designowych projektów.


Cztery lata, trzysta dni, dwadzieścia godzin i około trzynastu sekund temu, pierwsze snowboardy WooX zaczęły zjeżdżać ze szczytu dziesiątej góry. Zmontowałem brawurowo zabawny web, odsłoniłem kurtynę tajemnicy i uradowany wypuściłem w świat pierwszą kolekcję. Parę desek, jedno wiązanie, buty, kilka rzeczy. Byłem ultra podekscytowany. W 90-ciu% sklepów, w których planowałem pokazać swoje piękna, ekscytacji nie podzielali wcale… Pojawić się z nową marką w dobie ekonomicznej agonii, ma chyba więcej wspólnego z wisielczym humorem niż ze zwycięskim marszem ku chwale i glorią sukcesu. Z brawury została tektura. Nim jednak ostatecznie zdecydowałem się na wybór najcieplejszego kąta pod pobliskim mostem, pomyślałem sobie: nie szkodzi, i tak spróbuję. I pomyślałem sobie dobrze.

Potrzebuję promołszn. To wiedziałem z telewizji. Ok, zawsze gdy tylko wyjdę z domu, będę miał na sobie WooX! Nosić podczas trzydziestostopniowych upałów snowboardowe buty, zamiast okularów przeciwsłonecznych gogle albo WooX protect shorts w miejsce kąpielówek, zaczynało być powoli niepraktyczne a chwilami i delikatnie ekscentryczne. Zerwała też ze mną dziewczyna. Uświadomiłem sobie, że muszę pędem wyprodukować własną linię odzieżową. Co jasne, głównie ze względu na modelki, które będę w niej fotografować (rozważyć projekt kolekcji underwear), hahaha no jasne, idę w to!

W momencie, kiedy zmaterializowałem już deski, wiązania, buty, ochraniacze pleców, kaski, gogle, rękawice, czapki, bluzy, koszulki, swetry, bieliznę i skarpetki, paski, portfele, flipflopy i ochraniacze na telefon, przypomniałem sobie, że to, czego nadal brakuje, to ciepłe pokrowce na ludzi. W 2011 stworzyłem kolekcję odzieży zimowej. Funkcjonalnej, o doskonałych parametrach, wodoodpornej a zarazem oddychającej. Dysponującej taką wielością kieszeni, że niechybnie zamarzli byście w trakcie poszukiwań kluczy od mieszkania - gdyby nie porządna podszewka ze 100% nowozelandzkich poliestrów. Właśnie nimi owczarze chronią swoje owce Merino, kiedy doskwiera im największy mróz. Co więcej kolekcja prezentuje się na swoich nosicielach tak dobrze, że nie polecam pojawiać się w okolicy bogatej w lustra, czy inne powierzchnie odbijające światło. Wiecie jak skończył Narcyz u źródełka.

Kiedy mój przyjaciel, który zna angielski, przeczytał mi, że w The Economist napisali, że WooX stał się czeską marką z najszerszą linią produktów, moja wiara w siebie gwałtownie przeskoczyła na nowy level. Zaniechałem chodzenia bocznymi uliczkami i wkroczyłem do showbiznesów. Letni tour po czeskich i słowackich festiwalach muzycznych obudził we mnie zwierzę i wyniósł WooX na pozycję ulubionej marki rzeszy wooxerów i wooxerek. Ten pluton mnoży się przez dzielenie, a więc proszę. Każdy wooxer posiada swój numer rejestracyjny. Jeśli wyjawicie komuś numer a ta osoba użyje go podczas własnej rejestracji (jako numeru polecającego), automatycznie przydzielone zostają jej i wasze zniżki. Każdy zakup nowego wooxera, który użyje waszego numeru polecającego, przynosi wam też 5% prowizji do spieniężenia lub wydania. U nas działa, ale stosujcie ostrożnie w Monakijskich kasynach.

Wooxerki i wooxerów kocham mocno i wszystkich bez wyjątku (platonicznie, fizycznie było by ciężko rozplanować to w czasie), dlatego bez ustanku pracuję nad nowymi pomysłami i produktami, po to tylko by zobaczyć szczęśliwe, uśmiechnięte i entuzjastyczne istoty przyodziane w moje kolekcje. Spraw mi tą radość i stań się częścią społeczności WooX. Podsumowując – nie gap się, tylko kupuj.

Już na zawsze Wasz, Richard WooX
 
W górę